Witamy na PZD!

Welcome to PZD!

Register Zaloguj

Polskie osiągnięcia

fiodor99

Bardzo aktywny
Zasłużony
Dołączył
24 Listopad 2011
Posty
860
Polubienia
35
Autor tematu #1
Korzystając z okazji wolności słowa na naszym forum chciałbym otworzyć nowy temat poświęcony polskim osiągnięciom zarówno w nauce jak i innych sferach. Temat w mediach rzadko poruszany, a uważam, że na tym polu nie mamy się czego wstydzić.
Prototyp polskiego silnika plazmowego już działa

​Prototyp pierwszego polskiego silnika plazmowego do sond kosmicznych został z sukcesem przetestowany w warunkach zbliżonych do tych panujących w przestrzeni kosmicznej w laboratorium Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA - ESTEC) w Nordwijk (Holandia).



O tym, że życie przybyło na naszą planetę z kosmosu, naukowcy debatują już od dawna. Okazuje się jednak, że poza Ziemią mogą istnieć warunki sprzyjające rozwojowi prostych form życia. Potwierdzić może to odkrycie naukowców z Uniwersytetu Sheffield, którzy na wypuszczonym balonie stratosferycznym... czytaj więcej

Grupa polskich naukowców z Instytutu Fizyki Plazmy i Laserowej Mikrosyntezy (IFPiLM) w Warszawie opracowuje specjalny silnik do napędu sond kosmicznych i satelitów, który będzie tańszy w eksploatacji od obecnie istniejących rozwiązań.

- Podczas sesji eksperymentalnej silnik pracował wystarczająco długo, by zmierzyć ważne parametry (np. siłę ciągu). Można mówić o pierwszym kroku do sukcesu. Bezproblemowe uruchomienie silnika wprawiło w zaskoczenie nawet doświadczonych pracowników ESA. Z reguły pierwsze uruchomienia wymagają odpowiedniego doboru parametrów pracy układu, których ustalenie a priori jest skomplikowane - mówi dr Jacek Kurzyna z IFPiLM, kierownik zespołu.

Testowany silnik to elektryczny napęd plazmowy typu Halla. Takie silniki są już z powodzeniem użytkowane w przestrzeni kosmicznej i wykorzystywane do utrzymywania satelitów na pożądanej orbicie oraz do zmiany ich orientacji. Znalazły one zastosowanie również jako silniki napędowe w sondach dalekiego zasięgu. Ze względu na relatywnie niskie zużycie "paliwa" są poważną konkurencją dla tradycyjnych silników rakietowych. Dla takiej samej misji kosmicznej silnik rakietowy potrzebuje około dziesięć razy więcej paliwa od silników plazmowych.

Ważący 4 kg silnik ma kształt cylindra o średnicy 10 cm i długości 12 cm, a maksymalna moc z jaką może pracować wynosi około pół kilowata. Urządzenie polskich naukowców wytwarza siłę ciągu wystarczającą do pracy na satelitach o masie do około 100 kg.

- Sonda SMART-1, którą ESA wysłała na orbitę Księżyca, dysponowała silnikiem ksenonowym o mocy poniżej 2 kW. Był on w stanie zwiększyć prędkość sondy o 3,6 km/s. Zatem w małych próbnikach kosmicznych również nasz napęd mógłby pełnić rolę silnika napędowego - mówi dr Serge Barral z IFPiLM.

Celem naukowców z IFPiLM jest budowa silnika typu Halla tańszego w eksploatacji od dotychczas używanych poprzez zastosowanie kryptonu jako gazu roboczego. Ten gaz szlachetny jest nawet 10-krotnie tańszy od najczęściej stosowanego ksenonu.

Podczas projektowania silnika, w celu obniżenia kosztów i zmniejszenia liczby kolejnych prototypów naukowcy z IFPiLM przeprowadzili szereg symulacji komputerowych, by ocenić jaka konfiguracja elementów silnika umożliwi uzyskanie najwyższej sprawności. Do symulacji wykorzystano program napisany przez dr Serge'a Barrala, jednego z konstruktorów silnika. Obliczona sprawność prototypowego silnika dosyć dobrze zgadza się ze wstępnymi wynikami testów wykonanych w laboratorium ESA i w optymalnych warunkach dochodzi do 50 proc.

Pierwszy krok - budowa prototypu silnika i jego uruchomienie - został wykonany. Po pierwszych badaniach naukowcy czekają na pełne wyniki testów opracowane przez specjalistów z ESA i jednocześnie pracują nad kolejnym prototypem.

- Przez dwa tygodnie sesji eksperymentalnej dokonaliśmy wielu pomiarów. Danych zebranych w eksperymencie jest dużo, a ich rzetelna obróbka wymaga czasu. Pracownicy ESA obiecali przysłać opracowane dane już w styczniu - mówi Jan Miedzik, uczestnik projektu.

- Pierwsze testy prototypowego układu pokazały gdzie wskazane są modyfikacje. Najważniejszy i najtrudniejszy do zaprojektowania element układu - obwód magnetyczny - pracował bez zastrzeżeń, więc będziemy dążyć do uzyskania tej samej konfiguracji w kolejnym prototypie - wyjaśnia Dariusz Daniłko, członek zespołu odpowiedzialny za numeryczne modelowanie pola magnetycznego w silniku Halla. W przyszłym roku kolejny prototyp będzie przechodził testy, także w laboratorium ESA.

Najnowsze badania eksperymentalne polskich naukowców mogą przyczynić się do redukcji kosztów eksploatacji satelitów oraz sond kosmicznych, z których wszyscy korzystamy codziennie, często nieświadomie. Urządzenia montowane na satelitach służą do dokładniejszego prognozowania pogody, przesyłania sygnału telewizyjnego i do transmisji rozmów telefonicznych. Dzięki satelitom możliwe było stworzenie systemu GPS. Co ważne, przesyłanie danych, czy transmisja rozmów na duże odległości jest tańsza przy użyciu satelitów niż łącz naziemnych.

Projekt i budowa pierwszej wersji elektrycznego silnika plazmowego typu Halla zostały sfinansowane przez Instytut Fizyki Plazmy i Laserowej Mikrosyntezy. Badania w laboratorium ESA oraz budowa kolejnego prototypu są finansowane z budżetu projektu KLIMT (Krypton Large Impulse Thruster) realizowanego w ramach Porozumienia o Europejskim Państwie Współpracującym zawartego między Polską a ESA.

Prototyp pierwszego polskiego silnika plazmowego już działa - polscy naukowcy nie mieli jak dotąd własnego silnika plazmowego. Na razie służy do badań naukowych, ale w przyszłości przewidziana jest jego produkcja z udziałem partnerów przemysłowych celem wykorzystania go do zadań w przestrzeni kosmicznej. Warto wspomnieć, że w IFPiLM ten sam zespół pracuje nad drugim, dużo mniejszym silnikiem, który w przyszłości znajdzie zastosowanie na małych sondach lub satelitach takich jak polski satelita LEM.
źródło:
Log in or register now. to view Spoiler content!
 

Tadek59

Bardzo aktywny
Członek Załogi
Moderator
Dołączył
27 Maj 2010
Posty
4169
Polubienia
95
#2
Witam !

A ja w temacie :klawik.

Sukces Polaków w konkursie Mobile Photography Awards 2013

Więcej :
Log in or register now. to view Spoiler content!

:)
 

fiodor99

Bardzo aktywny
Zasłużony
Dołączył
24 Listopad 2011
Posty
860
Polubienia
35
Autor tematu #3
Nowe routery z Polski dla szybszego i tańszego internetu

Nad routerami nowej generacji, które pozwoliłyby na sprawniejszą transmisję danych w internecie, pracują naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Badacze mają nadzieję, że dzięki ich rozwiązaniom internet mógłby być szybszy i tańszy.

Routery to urządzenia, które przekazują dane w internecie. Pełnią rolę węzła komunikacyjnego i służą do łączenia różnych sieci komputerowych. Nad nowymi rozwiązaniami w tym zakresie pracują naukowcy z Katedry Telekomunikacji AGH - Dr Robert Wójcik, który dostał na takie badania grant w ramach programu "Lider", a także dr Jerzy Domżał.

- Opracowujemy routery nowej generacji. Dziś transmisja danych w internecie odbywa się z reguły jedną ścieżką, np. bezpośrednio z Krakowa do Warszawy. Jeśli zastosujemy alternatywne ścieżki, np. przez Katowice, internet ma szansę być szybszy i tańszy. Z rozwiązaniem chcemy dotrzeć nie tylko na polski rynek, ale do krajów Azji, Europy Zachodniej, USA - mówi dr Jerzy Domżał.

- Działanie sieci teleinformatycznych w zdecydowanej większości oparte jest na protokole internetowym IP. Protokół ten jest odpowiedzialny za identyfikowanie urządzeń końcowych oraz sprawne przesyłanie informacji pomiędzy nimi. Za pomocą adresów używanych w protokole IP, urządzenia pośredniczące w wymianie danych (routery) wiedzą, gdzie przesyłać konkretne informacje - poinformował rzecznik AGH Bartosz Dembiński w przesłanym PAP komunikacie.

Aby routery wiedziały jak traktować poszczególne pakiety, w sieciach stosuje się tzw. protokoły trasowania (protokoły routingu). Zapewniają one komunikację pomiędzy routerami i poprzez odpowiednią wymianę informacji doprowadzają do powstania tzw. tablic routingu na poszczególnych routerach. Za pomocą tych tablic, routery wiedzą, gdzie ma być przesłany każdy pakiet.

Klasyczna realizacja routingu w sieciach IP polega na uruchomieniu jednego z protokołów routingu, za pomocą którego zostaną wyznaczone optymalne trasy. Pomiędzy dwoma dowolnymi punktami w sieci istnieje zwykle wiele możliwych ścieżek, jednakże cała komunikacja pomiędzy nimi odbywać się będzie z wykorzystaniem konkretnej, jednej trasy, którą dany protokół uzna za optymalną. - Takie podejście ma oczywistą wadę, ponieważ gdy na danej trasie pojawia się przeciążenie, nie ma możliwości przesłania części ruchu innymi ścieżkami. Stanowi to poważny problem, gdyż prowadzi do nieefektywnego wykorzystania zasobów - skomentowano w komunikacie AGH. Jak się okazuje, często bowiem zdarza się sytuacja, w której jakieś łącze w sieci chwilowo się przeciąża. Przez to pogarsza się jakość obsługi wszystkich transmisji aktualnie obsługiwanych przez to łącze.

By usprawnić kierowanie ruchem i odpowiedzieć na tą niedogodność, wymyślono pewne mechanizmy usprawniające działanie protokołów trasowania. Jednym z nich jest tzw. równoważenie obciążenia. Otóż można poinformować protokoły routingu, by w sytuacji, gdy istnieją dwie trasy o takim samym koszcie (z punktu widzenia danego protokołu) wybierane były one na zmianę. W rezultacie obie trasy będą przenosić pewną część ruchu. Protokół routingu nie będzie jednak brał pod uwagę ścieżek o wyższym koszcie. W sytuacji, gdy wszystkie trasy alternatywne będą przeciążone, nie zostaną one użyte.

Innym sposobem przeciwdziałania przeciążeniom jest korzystanie przez administratorów z ręcznej możliwości kierowania ruchem. - Łatwo zauważyć, że takie zarządzanie ruchem w sieci jest nieefektywne - skomentowano w komunikacie.

Jak do tej pory nie opracowano techniki, która pozwoliłaby na sprawne wykorzystanie wszystkich zasobów jakie są dostępne w sieci, zanim dojdzie do przeciążeń i związanego z tym pogorszenia jakości obsługi. Technika z AGH jest próbą rozwiązania tego problemu.
źródło:
Log in or register now. to view Spoiler content!
 

fiodor99

Bardzo aktywny
Zasłużony
Dołączył
24 Listopad 2011
Posty
860
Polubienia
35
Autor tematu #4
Styropianowe domy M3 System, czyli budowlana rewolucja rodem z Polski
Firma M3 System opracowała nowatorską technologię stawiania budynków.

Od lat przykrywamy komunistyczną szpetotę styropianem – żeby mieszkało się nam cieplej. „Skoro to taki dobry, energooszczędny materiał, to może wykorzystać go do zbudowania całego domu” – pomyśleli w firmie 3M System pod Krakowem i... dopięli swego. Pytanie, czy uda im się przekonać sceptyków do takiego rozwiązania. A tych nie brakuje.

„Może i dom ze styropianu się nie zawali, ale przecież to ciągle jest materiał, w którym można zrobić dziurę, rozprostowując nogę” – z takimi wątpliwościami przyjechali do siedziby M3 kurdyjscy inżynierowie z Iraku, poszukujący taniej technologii budowlanej. Na miejscu postanowili przeprowadzić mały test – we trzech jednocześnie wzięli rozpęd i z całej siły uderzyli w styropianową ścianę. – Po czym wylądowali na ziemi – opowiadają wynalazcy technologii Bogdan Pacura i Przemysław Rogula. Nie potrafili odpowiedzieć gościom z Bliskiego Wschodu tylko na pytanie o to, czy jest on w stanie zatrzymać pociski z broni maszynowej.

Zresztą sceptycyzm towarzyszył Pacurze (spec od termoizolacji) i Roguli (z wykształcenia architekt) od samego początku prac nad superstyropianem. Nawet oni sami nie wiedzieli, że czy pomysł wypali. A wpadli na niego w 2008 r., gdy – przez boom na rynku nieruchomości – oszalały ceny materiałów budowlanych. Wówczas zaczynała się moda na energooszczędne domy – ocieplało się je warstwami styropianu grubymi nawet na 40 cm. – Wtedy zastanowiliśmy się, co by było, gdybyśmy pozbyli się betonu, stali i cegieł – wspomina Rogula. Wykonali niezbędne obliczenia i wyszło im, że taki dom jest możliwy do zbudowania i utrzyma się na ziemi, ale pod jednym warunkiem: jego podstawowym elementem konstrukcyjnym musi być łuk. Wówczas przyszedł czas na sprawdzenie teorii w praktyce.

Na początku 2009 r. w Brzesku powstał prototypowy budynek, który do dziś jest siedzibą firmy. Właściciele 3M System twierdzą, że to najlepszy dowód na to, że styropianowych domów nie można porównywać z domami z kart – bo ich siedziba wytrzymała w nienaruszonym stanie już niejeden huraganowy wiatr, gradobicia, ulewne deszcze, ostre zimy. Pozostało pytanie o to, jaki wpływ ta technologia będzie miała na zdrowie mieszkańców i to w perspektywie 40–50 lat? Odpowiedzi na nie Pacura i Rogula postanowili poszukać u źródła, czyli w firmie BASF, która wynalazła styropian.

Udało im się nawiązać kontakt z centralą koncernu w Niemczech. Nie zdziwiło ich, kiedy tamtejsi inżynierowie wykazali daleko idący sceptycyzm względem ich pomysłu. – „Dom ze styropianu”. Dla niech to brzmiało jak ucieleśnienie idei polnische Wirtschaft – śmieją się wspólnicy. Udało im się jednak namówić BASF, aby wysłał do Brzeska człowieka, który na miejscu oceniłby pomysł. Ten przyjechał, zobaczył i wydał opinię: to ma sens. Wówczas Niemcy zdecydowali się podzielić z 3M System wiedzą na temat wpływu styropianu na zdrowie człowieka. Konkluzja była jasna – można budować i mieszkać bez obaw. – To potwierdzenie ze strony największego koncernu chemicznego na świecie w oczywisty sposób podniosło naszą wiarygodność w oczach klientów – uważa Pacura.

W ciągu czterech lat styropianowy dom 3M System doczekał się ponad 40 realizacji w Polsce i kilku za granicą. Niemało, wziąwszy pod uwagę niszowość rozwiązania oraz wielkość i skalę działania firmy. Jej właściciele liczą, że przełomowy okaże się 2014 r. I wyliczają argumenty przemawiające za ich rozwiązaniem: – Budowa budynku niskoenergetycznego kosztuje średnio 3,5 tys. zł za metr, podczas gdy nasz dom można postawić w cenie poniżej 2 tys. zł za metr. Wprowadzać się można już po miesiącu od rozpoczęcia budowy. Ponadto nasz dom jest szalenie tani w eksploatacji. W jednej z naszych realizacji pod Krakowem rachunek za cały sezon grzewczy wyniósł 975 zł, podczas gdy tradycyjnego domu o porównywalnej kubaturze 3–4 tys. zł. Styropianowy budynek można zamknąć na zimę, wyłączyć ogrzewanie, a temperatura nie spadnie poniżej 14 stopni – zapewniają Rogula i Pacura.

A to nie koniec zalet nowatorskiego domu. Ponieważ jego konstrukcja jest niezwykle lekka, można go stawiać na gruntach uważanych za niebudowlane. – Jeśli ktoś ma podmokłą działkę, to by zbudować na niej dom, będzie musiał albo wbijać pale, albo wymieniać grunt. Tymczasem niektóre nasze realizacje stanęły wręcz na bagnistych terenach – mówi Pacura. To możliwe także dlatego, że styropian nie pochłania wody. Po ewentualnym zalaniu domu do wymiany będzie jedynie suchy tynk wewnątrz. Ale co z ogniem i praktycznością? – Dla bezpieczeństwa pożarowego materiał jest od wewnątrz otulany płytą kartonowo-gipsową. Z tego materiału stawia się też ścianki działowe – tłumaczy Rogula.

Co przyniesie przyszłość? 3M System ma w planach budowę obiektów użyteczności publicznej i pływających domów. Chce też poszerzyć maksymalną szerokość domu – w tej chwili ma on 6 m, ale w budowie jest obiekt 9-metrowy, trwają też zaawansowane prace nad 15-metrowym. A właściciele firmy po cichu marzą, że kiedyś uda im się wybudować styropianowy stadion piłkarski.

Autor: Jakub Kapiszewski
źródło:
Log in or register now. to view Spoiler content!
 

merkaba

Bardzo aktywny
Dołączył
12 Grudzień 2012
Posty
150
Polubienia
2
#7
tutaj jest trochę polskich wynalazków
peryskop Gundlacha obecnie nosi nazwę MK-4.
wycieraczka szyby w samochodzie i samolocie, pomysłu sławnego polskiego... pianisty T. Hofmana

Log in or register now. to view Spoiler content!

bym zapomniał
 

ichito

Bardzo aktywny
Dołączył
23 Październik 2010
Posty
604
Polubienia
194
#9
Bo ta historia wydarzyła się naprawdę, a Gunnar jest tylko jednym z setek tysięcy Islandczyków, którzy wyrośli na polskim wafelku - zajadali się nim u dziadków, na biwakach i na sankach. Z tą tylko różnicą, że to Gunnar wygrał casting do polskiej reklamy.

Kariera Prince Polo na Islandii to polskie success story. Tym słodsze, że sława czekoladowej przekąski z Cieszyna nie gaśnie na Islandii od czasów PRL-u. "To nasze danie narodowe. Prince Polo i Coca Cola" - tak dzisiaj, po blisko 60 latach od pierwszej dostawy wafelka na wyspę, mówią bez wahania Islandczycy.

Śledzie, stan wojenny i wielki apetyt na... biszkopty

A zaczęło się od śledzi. Śledzi, które w czasach Polski Ludowej Islandczycy zaproponowali Polakom w ramach wymiany handlowej. Śledzika wiadomo, ceni się nad Wisłą: "To my wam wódkę i drewno" - zaproponowali Polacy. "I może jeszcze nasze wafelki? Prince Polo?". Mało zabrakło, a do słodkiej wymiany wcale by nie doszło, bo import słodyczy na Islandię był wówczas zabroniony (by chronić rodzimy przemysł cukierniczy na wyspie). Dla fachowca utalentowanego nie ma jednak nic trudnego i już w 1955 r. płynące do Polski statki z islandzkimi śledziami mijały po drodze zmierzające w przeciwnych kierunkach frachtowce załadowane polską wódką, drewnem i Prince Polo, widniejącym w handlowych wykazach jako... biszkopty. Te, jako odrębna kategoria towarów, były już dozwolone.

Importer Prince Polo, Ásbjörn Ólafsson (właściciel Ásbjörn Ólafsson ehf. (ÁÓ), firmy, której spadkobiercy importują Prince Polo na Islandię do dziś) miał nosa (a może i smaka), sprytnie omijając prawne restrykcje - odkrył żyłę złota. Przez długi czas Prince Polo z cieszyńskiej "Olzy" (znane na Islandii jako Prins Polo) było praktycznie jedynym importowanym wyrobem cukierniczym dostępnym w islandzkich sklepach. Dzięki temu atutowi i silnej pozycji rynkowej ÁÓ popyt na Prince Polo wśród wyspiarzy był rekordowy, a marka zaczęła szybko wtapiać się w islandzką świadomość. W latach siedemdziesiątych, gdy Prince Polo było u szczytu popularności, statystyczny Islandczyk zjadał co roku mniej więcej kilogram polskich wafelków. Gdy w 1981 roku w Polsce rozpoczął się stan wojenny, a w 1982 roku na Islandii nagle wyczerpały się zapasy Prince Polo, wiadomość ta (o braku Prince Polo, nie o stanie wojennym) trafiła na pierwsze strony islandzkich gazet.

Log in or register now. to view Spoiler content!
[/SPOILER]
 

fiodor99

Bardzo aktywny
Zasłużony
Dołączył
24 Listopad 2011
Posty
860
Polubienia
35
Autor tematu #11
Polski zespół wygrywa w europejskim konkursie AppCup.
Polacy znowu na topie!
Młodzi deweloperzy z PlaceChallenge Inc., start-upu specjalizującego się w budowaniu gier miejskich na urządzenia mobilne, pokonali drużynę Grecji w finałach europejskiego konkursu AppCup.



Marcin Borecki i Jakub Kądziela, absolwenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, zajęli pierwsze miejsce w kategorii aplikacji B2C CityNext dzięki grze terenowej RunAway. Rozgrywka łączy w sobie elementy wirtualne i rzeczywiste – uczestnicy mają za zadanie fizycznie podążać za żetonem, którego lokalizację podaje aplikacja. Wygrywa osoba, która posiada ten wirtualny żeton w momencie zakończenia rywalizacji.

AppCup to europejski konkurs, w którym firmy oraz indywidualni programiści mają szansę zaprezentować swoje aplikacje pracujące na platformach Windows 8 oraz Windows Phone 8. W tegorocznej edycji polska drużyna rywalizowała z ponad 200 aplikacjami zespołów z 31 krajów. Pełna lista zwycięzców dostępna jest na stronie AppCup.

Jak pokazują nowe badania Komisji Europejskiej, do 2018 r. rynek aplikacji może zatrudnić ok. 4,8 mln osób i zasilić unijną gospodarkę o 63 mld euro. Co więcej, badania wskazują, że deweloperzy z Europy mogą stać się światowym liderem – aż 28 europejskich firm tworzy 40% ze 100 najbardziej dochodowych aplikacji w UE i USA.
źródło:
Log in or register now. to view Spoiler content!
:ok !!
 

Areopagita

Bardzo aktywny
Zasłużony
Dołączył
18 Sierpień 2010
Posty
1036
Polubienia
12
#12
Bydgoska PESA

Bydgoska Pesa odebrała w Londynie niezwykle prestiżowe wyróżnienie – jako pierwsza firma z Polski, a nawet całej Europy Środkowo-Wschodniej, została nagrodzona przez Financial Times! W rywalizacji pokonała nawet Twittera.

Kandydatury z Europy Środkowo-Wschodniej zaproponował Jan Cieński, korespondent Financial Times na Polskę, Czechy, Białoruś i Słowację. "Dotychczas moje propozycje przechodziły bez echa i Pesa jest pierwszym nominowanym z Europy Środkowo-Wschodniej, który znalazł się w ścisłym finale rywalizacji. Firmę dostrzeżono nie tylko jako modelowy przykład stworzenia nowoczesnego przedsiębiorstwa na gruzach socjalistycznej firmy, ale przede wszystkim jako doskonały przykład innowacyjności i tworzenia produktów opartych o własne, oryginalne rozwiązania techniczne" - powiedział PAP Jan Cieński.

Była to już szósta edycja konkursu, który swoim zasięgiem obejmuje Europę, obie Ameryki, Bliski Wschód oraz rejon Azji i Pacyfiku. Zwycięzcy są wybierani przez panel ekspertów, któremu przewodniczył Lionel Barber, redaktor Financial Times. – To wielki sukces całej załogi Pesa. Kilkanaście lat temu byliśmy prawie bankrutem, dzisiaj dzisiaj odbieramy nagrodę w towarzystwie wielkich światowych firm w Londynie. Nagrodę dedykuję pracownikom naszej firmy - jestem z Was dumny – powiedział portalowi Enjoy! Bydgoszcz Tomasz Zaboklicki, prezes Pesa. W gali wręczenia nagród, która odbyła się w Royal Albert Hall, uczestniczył również Maciej Grześkowiak, szef Działu Promocji i Reklamy.

W swojej kategorii Pesa walczyła z prawdziwymi potentatami: Twitterem (jeden z największych portali społecznościowych), Airbnb (system rezerwacji noclegów), Continental Resources (jeden z największych producentów paliw płynnych w USA), Splunk (dostawca oprogramowania z Krzemowej Doliny, ma ćwierć miliarda dolarów rocznego dochodu), Uber (operator car–sharingu w 70 miastach). W poprzednich latach w tej kategorii zwyciężali: Softbank, Hyflux, Groupon, Tullow Oil i Google.

Wśród nominowanych firm w pozostałych kategoriach znalzły się również: BitCoin i Google (Liderzy Zmian), BMW, Ikea Philips, Skanska (Odpowiedzialność/ Środowisko), czy Bosch i Tesla Motors (Technologie).

Log in or register now. to view Spoiler content!
 

fiodor99

Bardzo aktywny
Zasłużony
Dołączył
24 Listopad 2011
Posty
860
Polubienia
35
Autor tematu #13
Polskie odkrycie ma szansę spowodować przełom w kolejnej dziedzinie.
Słona woda płynąca przez grafen generuje elektryczność!
Generowanie elektryczności z wykorzystaniem wody to jeden z najstarszych sposobów jej pozyskiwania. Elektrownie wodne działają obecnie w ponad 150 krajach i nic nie wskazuje na to, żeby zaprzestano z nich korzystać. Obecne rozwiązania sprawdzają się jednak tylko w "dużej skali", są drogie i szkodliwe dla lokalnych ekosystemów. Grafen może to wszystko zmienić.



Naukowcy z Instytutu Nanotechnologii na Uniwersytecie Aeronautyki i Astronautyki w Nanjing pochwaliła się obiecującymi wynikami swojego eksperymentu. Na pasek grafenu - materiału, który składa się z pojedynczej warstwy atomów węgla, naniesiono kroplę słonej wody. Zmuszając ją do ruchu po grafenowej powierzchni naukowcy odkryli, że działanie to generuje niewielką różnicę napięcia.



Zależność pomiędzy prędkością z jaką poruszała się kropla słonej wody i generowaną w ten sposób elektrycznością okazałą się być wprost proporcjonalna. Im szybciej kropla poruszała się po grafenie, tym generowane napięcie było wyższe. Po dołożeniu jeszcze kilku kropli, efekt okazał się być jeszcze lepszy (więcej kropli = wyższe napięcie).

Wyjaśnienie tego zjawiska okazało się (dla naukowców rzecz jasna) banalnie proste. Otóż okazuje się, że słona woda poruszająca się po grafenie drastycznie zwiększa różnicę potencjałów w samym materiale. Chodzi o to, że kropla poruszając się powoduję desorpcję elektronów z grafenu na jednym ze swoich końców, tymczasem na przeciwległym końcu kropli następuje proces adsorpcji. To z kolei prowadzi do tworzenia się dużego potencjału na jednym z końców, co z kolei generuje mierzalne napięcie na obszarze jaki zajmuje aktualnie cała kropla. Czy jakoś tak.

Laboratoryjne zabawy to jedno, naukowcy chcieli sprawdzić, czy ich odkrycie ma szanse zostać zastosowane w praktyce. Po lekkim przeskalowaniu eksperymentu i wykorzystaniu kropli płynnego chlorku miedzi, która spłynęła po grafenowej płytce korzystając z siły grawitacji, udało się wygenerować 30mV.

Dzięki temu grafem jest jeszcze bardziej supermateriałem niż był tydzień temu. Być może już niedługo zacznie być wykorzystywany do budowy elektrowni wodnych nowej generacji, znajdujących się na przykład na dnie morza. Oprócz tego może być stosowany w o wiele mniejszej skali - płytka grafenowa z płynem jonowym może świetnie sprawdzić jako zasilacz do urządzeń mobilnych.

No i nie zapominajmy o tym, że to właśnie nasz kraj jako pierwszy ruszył z przemysłową produkcją grafenu. A wszystko wskazuje na to, że na produkcji tego materiału będzie można świetnie zarobić.
źródło:
Log in or register now. to view Spoiler content!
 

tofana

Bardzo aktywny
Fąfel
Dołączył
12 Luty 2013
Posty
3493
Polubienia
341
#14

fiodor99

Bardzo aktywny
Zasłużony
Dołączył
24 Listopad 2011
Posty
860
Polubienia
35
Autor tematu #15
Polski system operacyjny szuka wsparcia na
Log in or register now. to view Spoiler content!
PHPOS jest darmowym, przeglądarkowym systemem operacyjnym, który można uruchomić na własnym serwerze, lub zewnętrznym hostingu. Dzięki temu systemowi obsługa serwera może odbywać się w zupełnie inny, intuicyjny sposób. Za pomocą PHPOS administracja serwerem odbywa się tak jakby to był zwykły domowy komputer, a cały interfejs oparty jest na wyglądzie systemów Windows. Oznacza to, iż pod przeglądarką mamy dostępny pulpit, ikonki, dynamiczne okienka, a cały serwer przedstawiony jest tak jak foldery na zwykłym komputerze.
Pomysł na projekt zrodził się około 15 lat temu, w czasach, gdy jeszcze nikt nie myślał na poważnie o tego typu aplikacjach, jednak nie było wtedy ku temu stosownych technologii, również łącza internetowe pozostawiały wiele do życzenia. Odpowiednie technologie w końcu jednak się pojawiły i praca nad projektem ruszyła na początku 2013 roku. W listopadzie 2013, twórca PHPOS - Marcin Szczygliński udostępnił pierwszą, bardzo wczesną beta-wersję, na której to wersji niestety dalszy rozwój został wstrzymany.

Powodem oczywiście był fakt, iż jest to projekt tworzony zupełnie za darmo, po godzinach i nie generuje on w żaden sposób profitów dla jego autora, stąd też pomysł wystawienia projektu na platformę crowdfundingową. Dalsze prace wymagają niestety funduszy, gdyż projekt tworzony jest "po godzinach", Praca nad projektem jak do tej pory pochłonęła już ponad tysiąc godzin, a sam projekt jest tworzony - jak to się pięknie mówi - "od ludzi, dla ludzi".

Do stworzenia systemu wykorzystano HTML5, CSS3 i Javascript/Query. Wszystko kontrolowane jest przez PHP5 i bazę danych SQL. Dzięki temu najnowszy polski system jest bardzo uniwersalny i jeśli Szczyglińskiemu uda się zebrać pieniądze, to zakres urządzeń, na których będzie można z niego skorzystać jest baaaardzo szeroki. Nieco kontrowersyjną decyzją wydaje się upodobnienie PHPOS do systemu Windows 7, jednak trzeba przyznać, że dzięki temu odnalezienie się w PHPOS zajmuje dosłownie chwilę.

Jeśli chcielibyście pobrać PHPOS, zapraszamy na oficjalną stronę projektu:
Log in or register now. to view Spoiler content!

Z kolei aby wesprzeć projekt i dowiedzieć się o nim więcej i materialnie wesprzeć autora, zapraszamy na:
Log in or register now. to view Spoiler content!
źródło:
Log in or register now. to view Spoiler content!
:ok